Kirgistan 2020

DOBRO -> Podaj Dalej

Społeczność
690

DOBRO -> Podaj dalej! Kirgistan 2020

DOBRO -> Podaj Dalej

3 months 1 week ago

Ośrodek do którego się wybieramy prowadzi własną stronę internetową, na której znajduję się wiele niezwykle interesujących artykułów dotyczących obozów, wolontariatu i wszystkich ważnych wydarzeń, które tam się odbywają 🏞
Dziś zachęcamy was do zapoznania się z tym dotyczącym letnich szkół. Są to wyjazdy wakacyjne dla dzieci i młodzieży z kirgiskiej Polonii, gdzie mogą oni pielęgnować polskie korzenie, "szlifować" język, uczyć się historii, a przy okazji świetnie się bawić! 😀
issykcenter.kg/?p=962&lang=pl

DOBRO -> Podaj Dalej

DOBRO -> Podaj Dalej

3 months 1 week ago

Dzisiaj chcielibyśmy Wam przybliżyć kraj, do którego się wybieramy. 😊 Kirgistan. Brzmi tajemniczo, prawda? 🤔

To niezwykłe państwo leży w samym sercu Azji Środkowej, jest byłą republiką Związku Radzieckiego, a jego główna religia to islam. Wszystkie te elementy składają się na fascynującą mieszankę społeczno-kulturową. A to zdecydowanie nie wszystko, czym zaskoczy nas Kirgistan. ⬇

Aż 93% terytorium kraju stanowią góry, zatem olbrzymią częścią krajobrazu jest dzika, niezdobyta natura.💚 Co ciekawe, największym jeziorem Kirgistanu zajmującym powierzchnię 6280 km² jest Issyk-kul. I to właśnie nad nim znajduje się jezuicki ośrodek, w którym zamierzamy odbyć naszą misję! 😀

Mieszkańcy porozumiewają się w dwóch językach: kirgiskim i rosyjskim. Bardzo popularnym środkiem transportu i nieodłącznym elementem kirgiskiej kultury są konie. 🐴

A teraz to, co najważniejsze. Ludzie. Kirgizi potrafią żyć w zgodzie z naturą. 💚 Świetnie radzą sobie w trudnych warunkach cechujących klimat górski. Utrzymują się z tego, co daje im przyroda: wypasają zwierzęta u podnóża gór, wiosną i latem mieszkając w jurtach (rodzaj namiotu). 🏕

Osoby, które miały okazje odwiedzić Kirgistan są pod wrażeniem ogromnej gościnności mieszkańców, którzy chętnie przyjmują obcokrajowców, częstując ich swoimi wyrobami i zarażając podejściem do życia, jaki wyrazić można w trzech wartościach: spokój, Bóg, rodzina. ☀❤️😊

Czy i my zakochamy się w Kirgistanie od pierwszego wejrzenia? 😍

Publikowane zdjęcia wykonała uczestniczka wolontariatu z poprzedniego roku.

DOBRO -> Podaj Dalej

DOBRO -> Podaj Dalej

3 months 2 weeks ago

Rok temu na wolontariat misyjny w Kirgistanie wyjechała grupa z Krakowa Kirgistan 2019. Teraz my uczymy się i inspirujemy ich doświadczeniami, a Wam mocno polecamy relację Gabrysi, gdzie opowiada o swoich motywacjach i owocach tego wyjazdu.

Całość udostępniamy poniżej. ⬇️ Jesteśmy przekonani, że w tych trudnych i niepewnych czasach jest to lektura ogromnie podnosząca na duchu. Dodatkowo to piękne, że wiele z Gabrysi przemyśleń i motywacji jest tak podobnych do naszych!

Gabrysia studiuje w Krakowie, mówi o powracającym pragnieniu wyjazdu na misje, o zachwycie Wschodem, o tym, jak trafiła na ten właśnie wolontariat, o przygotowaniach i towarzyszącej niepewności, czy ich grupa jest gotowa, czy wyjazd w ogóle się uda... potem pokazuje nam, jak wyjazd ją zmienił, jak przekraczała własne granice komfortu dla dobra innych i jak zainspirowała ją kirgiska wspólnota do pogłębiania wiary. "Jadąc na misje żeby dać, tak naprawdę dostajemy. Przede wszystkim radość, która jest w tym dawaniu, ale też wdzięczność, przyjaźń i szczerość ludzi wokół."

💛 Jeśli my mamy szansę poczuć i zanieść taką samą dawkę miłości daleko nad jezioro Issyk-kul, to nasz zapał do pracy tylko rośnie! ❤️

Zdjęcie pobrane ze strony FB grupy z Krakowa, po prawej autorka tekstu 🙂

„Misje były obecne gdzieś w moim życiu już od najmłodszych lat, a w zasadzie od chwili kiedy jako dwunastolatka przeczytalam ksiazke o ks. Bosko i zapragnęłam byc jak on. Potem wiadomo, gdzieś to się wszystko zagubiło pomiędzy szkołą, potem pracą, studiami i podróżami - pomiędzy życiem w ogóle. Mimo to pragnienie wyjazdu na misje wracało, często w najmniej spodziewanych momentach. I tak trafiłam na formację w salezjańskim ośrodku misyjnym, gdzie przez rok przygotowywałam sie na misję, ale finalnie na nią nie wyjechałam. Potem, po przeprowadzce do Krakowa, znów działałam w ruchu misyjnym, pomagając w kwestowaniu, upowszechnianiu wiedzy o misjach i misjonarzach, zajmując się tym wszystkim, czym można zajmować sie w kontekście misji będąc tu na miejscu w Polsce.
Cały czas jednak mnie do wyjazdu ciągnęło, pojawił się projekt w Afryce, potem w Boliwii, ale na żaden z nich finalnie się nie zdecydowałam. Nie miałam odwagi i chyba już zaczynałam porzucać ten pomysł o wolontariacie, zresztą czasu wolnego miałam niewiele. I zresztą jedynym kierunkiem świata, gdzie mnie od pewnego czasu ciągnęło, był wschód. Najpierw wschód Polski,potem Europy, wreszcie wylądowałam w Gruzji, Armenii i na Bliskim Wschodzie. Wszystko mnie tam zachwycało, kultura, języki, ta odmienność i jednocześnie niezmierna gościnność.
I tak najzwyczajniej, pewnego pazdziernikowego dnia idąc do piwnicy duszpasterstwa akademickiego, trafiłam na ogłoszenie o wyjeździe misyjnym do oo. jezuitów w Kirgistanie. Tylko to zobaczyłam i już wiedziałam, że chcę tam jechać. Potem oczywiście przyszło wiele wątpliwości, ale coś we mnie wołało, że to właśnie to miejsce. To wydarzenie zbiegło się w czasie z wyprawą w góry, na której poznałam siostrę zakonną z Kazachstanu. Ona utwierdziła mnie w przekonaniu, że są to rejony świata w które chcę trafić. Reszta potoczyła sie szybko - złożyłam swoje zgłoszenie, odbyłam dwie rozmowy i dowiedziałam się, że jadę.
Razem z grupą 8 osób mieliśmy wyjechać do ośrodka nad jeziorem Issyk-kul żeby tam zajmować się przyjeżdżającymi na wakacje dziećmi, niepełnosprawnymi i z ubogich rodzin. Zaczęliśmy przygotowania - zbieranie funduszy, naukę rosyjskiego, budowanie wspólnoty między nami - w końcu mieliśmy współpracować przez prawie dwa miesiące. Dni i tygodnie mijały i nagle był już czerwiec. Trzeba było zacząć pakowanie, dopracowywać ostatnie szczegóły i w końcu - wylecieć. Temu wszystkiemu towarzyszył lęk, że nie damy rady, że nie jesteśmy dość przygotowani, że... Można mnożyć te pytania, które pojawiały sie w naszych głowach i sercach. Wiedzieliśmy, że Duch Święty poprowadzi nas najlepszą z możliwych dróg, ale nie oznaczało to drogi najłatwiejszej. I tak wyjechaliśmy w niewiadomą, wszyscy pierwszy raz tak daleko od domu.
Pierwszy tydzień spędziliśmy w górach Kazachstanu, mieliśmy jeszcze chwilę wolnego czasu na aklimatyzacje do pogody i wysokości, na jakiej będziemy mieszkać, i też poznania kultury, w jakiej będziemy sie obracać. Potem - dotarliśmy już na miejsce docelowe do Kirgistanu. Tam, nad jeziorem położonym na 1600 m n.p.m. i otoczonym górami będącymi wstępem do Himalajów, mieliśmy pracować przez najbliższy miesiąc. Nie trzeba dodawać, że kraj nas urzekł swoim pięknem i serdecznością jego mieszkańców. Przez pierwsze dwa tygodnie zgodnie z planem zajmowaliśmy się młodzieżą, organizując im czas wolny, ucząc pływać, ucząc angielskiego, generalnie poświecając dla nich cały czas. Do tego były turnusy dla dzieci niepełnosprawnych i część z nas pracowała również z nimi, wykonując prace plastyczne czy zwyczajne proste zabawy.
Bywało trudno, gdy od 7 do 22 cały czas coś trzeba było robić i dopiero potem była chwila oddechu na wspolna modlitwę i przemyślenie całego dnia. Bywały też dni, gdy z kolei sami garnęliśmy siś do pracy, a tej było za mało - wtedy malowaliśmy płot, sprzątaliśmy ośrodek, pomagaliśmy w kuchni... Wolontariat okazał się być dla nas odkrywaniem swoich talentów, nawet czasem wydobywaniem ich trochę na siłę. Dla mnie był to śpiew - gdy nie było komu zaśpiewać na Mszy świętej, okazało się, że jednak potrafię.
Był też szkołą życia i bycia w tak dużym gronie osób dzień w dzień, co zacieśniało więzy miedzy nami, ale też prowokowało czasem pewne nieporozumienia, gdy zwyczajnie chcieliśmy pobyć sami, ale nie było ku temu okazji. Nadarzyła się, gdy podzielono nas i część wysłano do Jalalabadu na południe kraju, żeby uczyć tam angielskiego. I to było dla mnie jedno z najważniejszych doświadczeń na misji.
Żyjąc w Jalalabadzie przy parafii i obserwując ten mały kirgiski Kościół, dużo mogliśmy się od nich nauczyć. Choć wydawałoby się, że to my przyjechaliśmy z katolickiej Polski do muzułmańskiego kraju, żeby być dla nich przykładem, to w rzeczywistości oni wiele nas nauczyli. Jak maleńka wysepka na morzu, cała chrzescijańska wspólnota Kirgistanu mogłaby być jedną średniej wielkości polską parafią. Ale obserwacja tego młodego, rodzącego się Kościoła dawała dużo siły i nadziei. Ludzie żyli ze sobą bardzo blisko, spotykali sie na codziennej Mszy, dojeżdżali z wiosek odległych nawet o 50 kilometrów. Dla dzieci była to oaza spokoju, gdzie mogły siedzieć i odrobić lekcje, bawić się, zjeść obiad... Po prostu drugim domem. Nas to zachwycało, ta maleńka wspólnota, niektórzy dopiero niedawno ochrzczeni, a tak pełni wiary i dobroci. Mieli bardzo mało, żyli skromnie i (nawet jak na kirgiskie warunki) bardzo biednie, a mimo to nosili w sobie wiele radości. I tak przez ten czas spędzony z nimi staliśmy się częścią tej wspólnoty, każdego dnia starając się z większą miłością podchodzić do drugiego człowieka. To tutaj odkryłam w sobie, że tak naprawdę, mimo że staram sie dawać z siebie wszystko, i tak dużo więcej dostaję w zamian. Wydawało mi się to niemożliwe, ale tak jest - jadąc na misje żeby dać, tak naprawdę dostajemy. Przede wszystkim radość, która jest w tym dawaniu, ale też wdzięczność, przyjaźń i szczerość ludzi wokół. I takie sytuacje jakie zapamiętuje się na całe życie. Jak chociażby znajomych muzułmanów, którzy przychodzili do nas na Mszę, dzieciaki zrywajace winogorna w ogrodzie, radość na twarzach uczniów gdy potrafili wypowiedzieć kilka pierwszych angielskich słów... Tak wiele tak małych rzeczy. Nie dokonaliśmy żadnego przełomu, nie było wspaniałych efektów pracy, nawet te dwie odmalowane sale czy kaplica nie były jakoś spektakularnie piekniejsze. Ale ja zostawiłam tam na pewno cząstkę mnie razem z tymi ludźmi różnych wyznań, różnych profesji, z różnych środowisk - ale wszystkich dobrego serca. Uczestnicząc w ich zwyczajnej prozie życia stawaliśmy się po pewnym czasie jak dobrzy znajomi, a nawet jak członkowie rodziny. Tymi małymi czynami miłości głosiliśmy Ewangelię, na tym tak naprawdę opierała się nasza misja i takie jest moje doświadczenie misyjne - na byciu wśród ludzi i towarzyszeniu im w ich troskach codzienności."

DOBRO -> Podaj Dalej

3 months 2 weeks ago

DOBRO -> Podaj Dalej

3 months 2 weeks ago

DOBRO -> Podaj Dalej

DOBRO -> Podaj Dalej

3 months 2 weeks ago

Ruszamy po raz kolejny!👋
Rok temu Syberia, a w te wakacje, w lipcu, grupa wolontariuszy powędruje aż do Kirgistanu!
Naszym celem jest pomoc podczas obozów letnich dla dzieci z ubogich rodzin w jezuickim ośrodku nad jeziorem Issyk-kul. Ośrodek należy do lokalnej fundacji jezuickiej Meerim-Ra (tzn. światło miłosierdzia) i jest obecnie prowadzony przez jezuitów z Polski - o. Remigiusza i o. Damiana, a oprócz nich w ośrodku zajęcia z astronomii prowadzi o. Adam.
W ramach tego wolontariatu misyjnego będziemy organizować dla dzieci gry, zabawy, naukę j. angielskiego, ale przede wszystkim - chcemy dać im całych siebie najpełniej, jak potrafimy i sami odkryć w niesieniu dobra coś głębszego. Będziemy też wychodzić poza nasze własne granice w zrozumieniu i szacunku dla bliźniego - dzieci w większości są muzułmanami, a podczas niektórych obozów będą też grupy niepełnosprawne.
Chociaż szalejąca na świecie pandemia nie sprzyja naszym planom, to my nie poddajemy się! Nasza dotychczasowa praca i nawiązane relacje już pomogły nam odkryć ogromne pokłady dobra w sobie. W razie braku możliwości wyjazdu wszystkie zebrane środki przekażemy ośrodkowi w Kirgistanie albo przeznaczymy na projekt za rok, w bezpieczniejszym momencie.

Zapraszamy Was mocno do śledzenia naszych przygotowań i do wsparcia projektu, też w modlitwie 🙂
Pomóżcie nam zanieść dobro do Kirgistanu! ❤️

Poniżej zdjęcie pięknych podopiecznych z zeszłych lat ze strony internetowej ośrodka issykcenter.kg

DOBRO -> Podaj Dalej

DOBRO -> Podaj Dalej

3 months 2 weeks ago

DOBRO -> Podaj Dalej updated their cover photo.

DOBRO -> Podaj Dalej

DOBRO -> Podaj Dalej

3 months 3 weeks ago

DOBRO -> Podaj Dalej updated their profile picture.

DOBRO -> Podaj Dalej

DOBRO -> Podaj Dalej

8 months 4 days ago

W akcji ewaluacji!
Za nami ogólnopolskie spotkanie zagranicznych wolontariatów misyjnych 💒 Mnóstwo ubogacającego dobra płynęło w Indiach, Zambii, Kirgistanie i Rosji 🗺️ To nadal trwa!!! Chcesz spróbować? Napisz, przyjdź, zdecyduj 😀

DOBRO -> Podaj Dalej

8 months 1 week ago

!!!Zostań częścią Dobra!!!
Już DZISIAJ możesz dołączyć do ekipy wolontariatu 😁 Bądź o 21.21 w DA Winnica (ul. Mickiewicza 24, tuż po spotkaniu wspólnoty Ignacego).
Do zobaczyska!

www.youtube.com/watch?v=C_LifUs8vf8&feature=share